«

»

paź 11

HISTORIA PEWNEGO DRZEWA

   

Dawno, dawno temu, za górami i lasami… tak rozpoczynają się bajki dla dzieci, które wierzą, że DOBRO ZŁO ZWYCIĘŻA.

Niestety – rozczaruję Was – nie zawsze tak bywa ! Jednak współpracuję z grupą młodzieży, która, ma swoje ideały, wie czego chce i umie zadbać nie tylko o swoje dobro.

Przeczytajcie relację z akcji “ Chrońmy drzewa “

       W związku z planowanym wycięciem drzewa zgłosiliśmy się do zbierania podpisów przeciwko jego wycięciu. Okazały jesion rośnie na poboczu drogi osiedlowej, która przebiega przy poradni Polmed. Na podstawie informacji uzyskanych w Spółdzielni Mieszkaniowej “Kociewie”,  oraz informacji rozwieszanych na niektórych drzwiach wejściowych do bloków znajdujących się w pobliżu tego drzewa, usunięcie tego drzewa może nastąpić na wniosek mieszkańców domu, którego główne wejście na posesję znajduje się od strony ulicy Lubichowskiej. Przeczytajcie relację uczestników akcji.

 

Akcja miała miejsce w sobotę 21.09.2019.W projekcie wystąpiły 3 osoby oraz organizator. Całość trwała około trzech godzin. 

Zbieranie podpisów zaczęliśmy od zrobienia zdjęcia drzewu, któremu poświęcony był projekt. Następnie próbowaliśmy się dostać do pierwszej klatki w bloku z numerem jedenastym. Kacper zadzwonił do kilku mieszkań, zaczynając od góry. Po chwili ktoś otworzył. Nasza strategia opierała się na wchodzeniu na najwyższę piętro, a następnie schodzeniu w dół.

Zdobycie pierwszego podpisu należało do najtrudniejszego zadania. Ludzie nie widząc żadnych podpisów osób, które wsparły nasz projekt czuli się niepewnie i ciężko było ich przekonać do złożenia podpisu na naszej petycji. Czwarta osoba, jako pierwsza poparła nasz projekt. Ucieszeni poszliśmy dalej.

Już w drugiej klatce, gdy mieliśmy kilka podpisów, wyczerpał się nam wkład. Pewna pani, która poparła nasz projekt dała nam długopis. 

Po przejściu trzeciej klatki, do naszej trójki dołączyła nasza pani Joanna. Podzieliliśmy się na dwie grupy: 

-Kacper i Szymon

-Błażej i pani Joanna  

 Nasza grupa czyli Kacper i Szymon – poszliśmy do ostatniej klatki bloku. Tam  nie wydarzyło się nic ciekawego.Następny był blok z numerem piętnaście, gdyż druga grupa poszła do bloku dwanaście. Piętnastka to punktowiec, oparty na jednej klatce. Takie bloki są znacznie lepsze, jeśli chodzi o ich obsługę. Jedna klatka oznacza, że musimy wejść tylko raz i raz zejść, a nie jak w przypadku “klasycznych” bloków dwa razy wejść i zejść, gdyż punktowiec odpowiadał dwóm klatkom, czyli połowie bloku.

To mieszkańcy tego bloku najchętniej podpisywali nasz projekt, z tego bloku tylko jedna osoba otwierająca drzwi odmówiła. Więc śmiało można powiedzieć, iż mieszkańcy “piętnastki” najbardziej interesują się ekologią. Później spotkaliśmy się z drugą grupą i wspólnie poszliśmy do bloku trzynaście. Blok był w remoncie. Mieszkańcy tego bloku byli najbardziej egoistyczni. Mieszka tam Pani, która bezdyskusyjnie okazała się najbardziej otwarta. Zaprosiła nas do mieszkania i poczęstowała jabłkiem oraz na szczęście nalałą nam wody i mogliśmy się napić, co się przydało, bo byliśmy naprawdę zmęczeni. Niestety to była jedyna sympatyczna osoba w całej klatce.  Reszta odwiedzonych mieszkanców wyrażała sprzeciw.

Później udaliśmy się do kolejnego punktowca – “czternastki” jako, że to punktowiec to byliśmy zadowoleni. Zadzwoniłem do pewnego mieszkania . Pani otworzyła nam drzwi zanim zdążyliśmy coś powiedzieć do domofonu. Takiego zachowania nie pochwalamy, ponieważ do bloku mógłby wejść złodziej.

Zbieranie podpisów w tym bloku poszło dość sprawnie, choć to tam wydarzył się największy przełom. Pewien starszy Pan wyrażał znaczny sprzeciw. Twierdził, iż drzewo trzeba wyciąć bo jest “zawalidrogą”. Mówił do nas(cyt.) : “Ten kto was przysłał jest idiotą” .W tym wypadku chodziło o naszą pani, która uczy biologii. Próbowaliśmy po prostu iść dalej, ale Pan nie dał za wygraną i mówił dalej. 

Później wróciliśmy do tego pana z Błażejem i panią Joanna wyjaśnić sprawę, gdyż Pani Joanna powiedziała, że nie pozwala aby nas tak źle traktować. Każdy ma prawo do swojego zdania, ale nie musi ubliżać innym. 

         Przed wyjaśnieniem tej sprawy, ja (Błażej) z panią byliśmy tylko w jednej klatce w bloku 13, ponieważ zatrzymała nas jedna Pani, która podpisała nasza petycję.Była to miła Pani, która bez zachęty zaczęła nam opowiadać interesujące historie rodzinne . “Rozmowa” trwała około 50 minut. 

         Gdy udało się nam  wyjść poszliśmy do pierwszej grupy, która opowiedziała nam największym przeciwniku drzewa. Ale o tym już wiecie z relacji Kacpra. Dodam tylko, że gdy poszliśmy do tego Pana razem Panią Asią zaczął tłumaczyć jak „działa” drzewo.

         Chodziliśmy około 3 godziny i łącznie zebraliśmy mniej, więcej 60 podpisów.

Jeszcze na koniec krótkie podsumowanie .

  Spostrzeżenia Szymona.

          Ludzie są egoistami, ponieważ są zajęci swoimi sprawami, a jak przychodzi co do czego to mają to gdzieś. Ogółem zbieranie podpisów było dość przyjemne, bo ważny był dla nas cel.  Jeśli nastawienie ludzi się nie zmieni, to nie nacieszymy się z naszej planety. Rośliny powinny być dla nas najważniejsze, bo dzięki nim jeszcze jesteśmy zdrowi.

    Kacper

            Zbieranie podpisów na osiedlu to ciężka praca, wchodzenie i schodzenie ze schodów to spory wysiłek. “Zbieracze” podpisów, żeby ich praca była sprawną muszą posiadać wysoką odporność na stres i jednocześnie dobrze negocjować. Niestety ale to głównie ludzie starsi nie byli zainteresowani i odmawiali pomocy, naszej wymierającej planecie.

Jeśli będzie tak dalej to długo nie nacieszymy się czystym powietrzem.

  Błażej

            Dla mnie zbieranie tych podpisów było trudniejsze niż kolędy. Bo niektórzy mówili, że „co mnie to drzewo, niech zetną je”.

Nie patrzyli na to, że powietrze jest niezbędne do życia, a 1 drzewo może dać dużo tlenu. Gdybym był w Ich wieku,  pomyślałbym o innych, a najbardziej o młodym pokoleniu.

Drogi Czytelniku ! Pozwól, że przedstawię Ci moich bohaterów : mój sąsiad -Szymon Bąk, Kacper Kostka oraz Błażej Bruchman. Chłopcy są uczniami klasy VIIIC Publicznej Szkoły Podstawowej nr 8. A ja – Asia. KOCHAMY PRZYRODĘ !

PS.Dnia 8października br. poszłam do Spółdzielni Mieszkaniowej, gdyż chciałam się dowiedzieć jaka jest ostateczna decyzja odnośnie szansy na uratowanie drzewa. To co usłyszałam bardzo mnie zmartwiło. Pan pełniący tego dnia dyżur poinformował mnie, że drzewo będzie wycięte, bo właściciele posesji przy której rośnie drzewo byli w UM i dostali już zgodę. Nie mogę tego potwierdzić, bo nie uzyskaliśmy żadnej informacji zwrotnej. Zastanawiam się, po co więc zapytanie do mieszkańców osiedla, po co zbieranie przez młodzież podpisów od osób , które sprzeciwiają się niszczeniu środowiska, jeśli sprawa już na starcie była przegrana dla drzewa – dla nas, którzy wiedzą na czym polega ochrona środowiska.

    Nie wiem, czy jutro, gdy wrócę z pracy zobaczę jeszcze to wspaniałe drzewo!

Będzie mi bardzo przykro, jeśli będę musiała powiedzieć moim uczniom,że ich trud poszedł na marne!

Edukację ekologiczną trzeba zacząć od dorosłych. Młodzież rozumie,że trzeba dbać o każdą roślinkę, robaczka, ptaszka. Niestety, to seniorzy (z szacunkiem dla wieku)wykazują największą obojętność na sprawy dotyczące środowiska.

 

 

 

Z wyrazami szacunku  –  Joanna